Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

June 24 2017

rigidigi

June 16 2017

rigidigi
https://www.youtube.com/watch?v=55Mh-MANoGE

słuchane wczoraj było.

za dużo wszystkiego

May 09 2017

rigidigi
Play fullscreen
3 lata i blisko 2 miesiące; to dużo. nie spieprzę tego.
ten utwór dodaję z myślą o sobie.
jeszcze będę dobra. będę się starać bardzo mocno.

May 08 2017

rigidigi
1512 d442 500
a więc usłyszałam Kings of Convenience na żywo - mogę umrzeć.

April 22 2017

rigidigi
5606 82ff 500
upolowane dziś.
dla E. - eseje, dla mnie - listy.
czuję, że to będzie trafiony prezent :-)

April 19 2017

rigidigi
I

 

W moim wieku, wiem, trzeba rzucić myśli płoche,

Statkować, sztuką bawić się, przygłupią trochę,

Raczej godnym poetą, czystym stróżem domu

Zostać, małżonkiem lub też tarzać się, bez sromu,

W bagnie miłości niskich, którymi świat gardzi.

 

Wiem o tym, a pomimo to kuszą mnie bardziej

Kobiety i ich oczy, i wszystko, od owych

Nóżek maciupych aż do włosów hebanowych,

Bo kobiety — to jesteś ty, ty, coś się stała

Wszystkim dla mnie, dla duszy, dla głodnego ciała,

Ciała, co się ku tobie wydziera z ochoty

Świętej, drżące jak płomień, jak kwiat mej istoty,

A dusza z twoją stapia się, w jedno związana,

A myśl żąda twej myśli.

Posłuchaj, kochana:

Stary jestem lub blisko tego, a zaś ciebie

Bóg młodszą o lat dziesięć stworzył, byś w potrzebie

Mogła być towarzyszką stosowną dla mojej

Nędzy, co czasem w baśnie zaklęte się stroi.

 

— Czemu wytrzeszczasz na mnie swe oczęta bure,

Co tylu (ze mną włącznie) wpiły się za skórę?

Kasztelanko ty, której nie jestem zaiste

Paziem, lecz giermkiem starym, co swoje nieczyste

Pragnienia zdradzić czasem śmie w geście pokornym,

Dzięki twej wielkiej łasce; lutnistą nadwornym,

Co się przez furtkę tajną wślizguje jak złodziej;

Pasterzem twoich bujnych łąk, który uchodzi

Za znachora i w ciebie chytre swoje ślepia,

Gusła mamrocąc ciemne, uporczywie wlepia;

Lub mnichem spowiednikiem, świętym dla swej szaty

Surowej, białej z czarnym, a która, zakaty,

Hultajstwa i figielków kryje całe moce;

Strażnikiem, co u blanków wieży czuwa w noce —

Kasztelanko ty moich księżycowych włości,

Słuchaj mnie, droga: kocham cię, ty ma miłości!

 

— Powiedz twym włosom, niechaj lśnią mi się mniej czarno,

Kirem nad ust purpurą ścieląc się ofiarną...

 

Niech sobie ludzie krzyczą, co chcą: "To pocieszne,

Idiotyczne! Dziad taki! Dokąd to nas grzeszne

Chucie wiodą!", i dalej w podobnym sposobie,

Ba, niechaj świat tam o mnie gada, co chce, sobie,

Kocham cię, ja, dziad stary, ciebie, też nie dziecko,

Miłością, co jak wiosna wykwitła zdradziecko,

Nagle i jednym tchnieniem objęła nas cudnie,

Z mym zmierzchem łącząc, droga, twoich lat południe.

 

Och, to południe! ileż więcej budzi chętki

Od młodzieńczej kibici sprężystej i giętkiej,

Od lat dwudziestu, smacznych, lecz w jurnej swywoli

Zbyt rączych, by me zmysły upoić do woli!

Ty, prosta i z natury rzeczy ochłodzona

(Co nie wadzi, iż czasem z wezbranego łona

Szczerej żądzy wykipi war po sam ostatek),

Ty umiesz wdzięków swoich dźwigać boski statek:

Jako broń wyćwiczony żołnierz nosi godnie,

Tak ty powabów swoich zażywasz swobodnie.

 

A twój rozsądek, humor i wesołość przy tem!

Ach, jak trzeźwa i jasna, i najmniejszym zgrzytem

Nie zmącona! Te rady mądre, zaprawione

Niby gniewem, co w śmiechu się kończy jak one!

 

Jakiż prospekt twe wszystkie zalety rozpowie!

Te słówka, strzelające paradnie w rozmowie,

Raczej naiwne niźli szelmowskie, a wszakże

Swoją drogą szelmowskie, a przy tym, ach, jakże

Łechcące, dzięki buźce dziecinnej i dzięki

Wardze górnej, co stręczy zalotnie swe wdzięki,

Co dąsa się tak śmiesznie popod noskiem drwiącym,

Noskiem ruchliwym, lekkim, wszystkim się gorszącym,

Marszczącym się zabawnie, czyli go podraźni

Zapach szpetny czy słówko plugawe wyraźniej.

 

To znów (ba, i to bywa!) jakiś kaprys dziki

Wpadnie do główki — lubię nawet te wybryki,

Choć od nich cierpię — i nuż, nie z przypadku wcale,

Lecz z rozmysłu, zaczynasz, kawał po kawale,

Rwać mi serce, jak oracz, co bronuje rolę.

— Elegie; Paul Verlaine
Reposted byrozentuzjazmowana rozentuzjazmowana

April 18 2017

rigidigi
8609 9882
przez crash soup.io brakuje kilku ostatnich postów.

no to wioślarka again, tym razem skorupka tułowiowa.
poznajcie Bosminę longispinę ;) proszę wybaczyć brak skali...

April 16 2017

rigidigi

June 25 2015

rigidigi
dawno, dawno, dawno nie czułam się tak beznadziejnie jak teraz. tak mi źle bez Ciebie, Słonko : (
wracaj, moje Piórko : ( tęsknotki straszne.

June 14 2015

rigidigi
Play fullscreen
#dziwny_humor #weird_mood

June 11 2015

rigidigi
Play fullscreen
stare dzieje ;-)

June 07 2015

January 08 2015

December 26 2014

December 23 2014

rigidigi
koniec tego, wróćmy już do Poznania, jest mi tak smutno
chcę do naszego pokoiku, do naszych światełek
nie mogę sobie znaleźć miejsca bez Ciebie
rigidigi
5149 54bf
Reposted fromfor-witches for-witches viarudykon rudykon
9807 a238
Reposted fromerial erial viaEjrinn Ejrinn

December 06 2014

rigidigi
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl